Korytarz
Lecieliśmy bardzo długo. Przez cały ten czas krzyczałam aby ten dziwny człowiek mnie puścił, ale on nic do mnie nie mówił. Wylądowaliśmy na brzegu oddalonej od miasta plaży. Prowadził mnie w stronę wielkiego głazu.
- Daj mi spokój! Chce wrócić do miasta!
Cisza. Zero odpowiedzi. Jedynie jego czarno-srebrne skrzydła, opadłe czubkami na piach, oddawały charakterystyczny odgłos. Zrozumiałam, że on był aniołem. Miałam wrażenie jakby to był sen, ponieważ ta cała sytuacja wydawała mi się mało możliwa. Ale myliłam się. Zastanawiało mnie to czego ta istota chciała ode mnie. Bardzo się bałam, ale starałam tego nie pokazywać.
Po chwili znaleźliśmy się przed skałą. Porywacz walną pięścią w nią. Natychmiast część głazu odchyliła się, tworząc drzwi. Anioł skierował głowę w moją stronę. Jego ciemne jak smoła oczy błyszczały również na srebrno. Kazały mi iść za nim. Popatrzyłam na skalne drzwi i powoli dałam kroka ku nim.
Szłam ciemnym korytarzem. Z każdą sekundą robiło się coraz zimniej. Podczas tej wędrówki przeklinałam sama siebie, za pokuse wyjścia na taras. Przeszła przezemnie myśl aby odwrócić się i uciec, ale gdy spojrzałam w tył, drzwi były zamknięte. Nie dałabym rady szybko otworzyć ich, a co dopiero dobiec do miasta. Nagle samotna łza spłynęła mi po policzku. Odruchowo otarłam pozostałości po niej. Niespodziewanie anioł stanął i poraz pierwszy powiedział coś do mnie:
- Nie rycz! Wkurzasz mnie!
- Okey. - przestraszyłam się jego tonem.
Lecieliśmy bardzo długo. Przez cały ten czas krzyczałam aby ten dziwny człowiek mnie puścił, ale on nic do mnie nie mówił. Wylądowaliśmy na brzegu oddalonej od miasta plaży. Prowadził mnie w stronę wielkiego głazu.
- Daj mi spokój! Chce wrócić do miasta!
Cisza. Zero odpowiedzi. Jedynie jego czarno-srebrne skrzydła, opadłe czubkami na piach, oddawały charakterystyczny odgłos. Zrozumiałam, że on był aniołem. Miałam wrażenie jakby to był sen, ponieważ ta cała sytuacja wydawała mi się mało możliwa. Ale myliłam się. Zastanawiało mnie to czego ta istota chciała ode mnie. Bardzo się bałam, ale starałam tego nie pokazywać.
Po chwili znaleźliśmy się przed skałą. Porywacz walną pięścią w nią. Natychmiast część głazu odchyliła się, tworząc drzwi. Anioł skierował głowę w moją stronę. Jego ciemne jak smoła oczy błyszczały również na srebrno. Kazały mi iść za nim. Popatrzyłam na skalne drzwi i powoli dałam kroka ku nim.
Szłam ciemnym korytarzem. Z każdą sekundą robiło się coraz zimniej. Podczas tej wędrówki przeklinałam sama siebie, za pokuse wyjścia na taras. Przeszła przezemnie myśl aby odwrócić się i uciec, ale gdy spojrzałam w tył, drzwi były zamknięte. Nie dałabym rady szybko otworzyć ich, a co dopiero dobiec do miasta. Nagle samotna łza spłynęła mi po policzku. Odruchowo otarłam pozostałości po niej. Niespodziewanie anioł stanął i poraz pierwszy powiedział coś do mnie:
- Nie rycz! Wkurzasz mnie!
- Okey. - przestraszyłam się jego tonem.
Przez chwilę milczeliśmy, lecz chłopak wkońcu przerwał ciszę.
- Jestem Bartosz... Przydałoby się, abyś wiedziała
moje imie.
- Mogę się dowiedzieć, czemu mnie porwałeś?
Cisza... Znowu. Słychać było jedynie nasze stopy, szurające po twardej, ciemnej skale. Bartosz szedł dłuższy czas po czym powiedział:
- Potrzebna mi jesteś.
Chłopak spojrzał na swoje ciemne skrzydło, jako wzkazówka. Niezbyt rozumiałam o co mu chodzi. Miałam tego dość! Upadłam na chłodną ziemię i miałam ochotę rozbić swoją głowę o skalną ścianę, lecz tylko schowałam ją w kolana. Jeszcze kilka dni temu ukończyłam gimnazjum i byłam najszczęśliwsza istotą na Ziemi. A teraz? Jakiś typ mi grodził, a teraz porwał mnie anioł. Na dodatek moja paczka się rozwala i za chwilę nie będę mniała przyjaciół. M A S A K R A!
- Powiem ci wszystko w swoim czasie.
- Czyli kiedy?
- Później. - Bartosz uśmiechnął się sarkastycznie. Wstałam i zrobiłam smutną minę. Bartek odgarnął mi opadający kosmych moich złotych włosów, za ucho. Naturalnie zjechał dłonią po policzku, gdzie ją zatrzymał. Przyjrzał mi się dokładnie, jakby robił analizę mojej twarzy. Otworzyłam szeroko oczy, ale pozostawałam w bezruchu. Zdziwił mnie ten gest, ponieważ anioł był wredny, do tego czasu. Nagle chłopak przymrużył oczy ze złością, ale jednocześnie ze zdziwieniem.
- Chodźmy. - szepnął, wpatrując się w moje orzechowe oczy. Odwrócił się i ruszył w głąb korytarza.
Maszynowo poszłam za nim. Nie miałam pojęcia kim jest ten anioł, czego odemnie chce, ale wiedziałam, że muszę się dowiedzieć od niego wszystkiego związanego ze mną. Czułam, że zostałam wplątana w zaskakującą przygodę od pierwszego dnia wakacji.
- Mogę się dowiedzieć, czemu mnie porwałeś?
Cisza... Znowu. Słychać było jedynie nasze stopy, szurające po twardej, ciemnej skale. Bartosz szedł dłuższy czas po czym powiedział:
- Potrzebna mi jesteś.
Chłopak spojrzał na swoje ciemne skrzydło, jako wzkazówka. Niezbyt rozumiałam o co mu chodzi. Miałam tego dość! Upadłam na chłodną ziemię i miałam ochotę rozbić swoją głowę o skalną ścianę, lecz tylko schowałam ją w kolana. Jeszcze kilka dni temu ukończyłam gimnazjum i byłam najszczęśliwsza istotą na Ziemi. A teraz? Jakiś typ mi grodził, a teraz porwał mnie anioł. Na dodatek moja paczka się rozwala i za chwilę nie będę mniała przyjaciół. M A S A K R A!
- Powiem ci wszystko w swoim czasie.
- Czyli kiedy?
- Później. - Bartosz uśmiechnął się sarkastycznie. Wstałam i zrobiłam smutną minę. Bartek odgarnął mi opadający kosmych moich złotych włosów, za ucho. Naturalnie zjechał dłonią po policzku, gdzie ją zatrzymał. Przyjrzał mi się dokładnie, jakby robił analizę mojej twarzy. Otworzyłam szeroko oczy, ale pozostawałam w bezruchu. Zdziwił mnie ten gest, ponieważ anioł był wredny, do tego czasu. Nagle chłopak przymrużył oczy ze złością, ale jednocześnie ze zdziwieniem.
- Chodźmy. - szepnął, wpatrując się w moje orzechowe oczy. Odwrócił się i ruszył w głąb korytarza.
Maszynowo poszłam za nim. Nie miałam pojęcia kim jest ten anioł, czego odemnie chce, ale wiedziałam, że muszę się dowiedzieć od niego wszystkiego związanego ze mną. Czułam, że zostałam wplątana w zaskakującą przygodę od pierwszego dnia wakacji.