Miasto
Gdy tylko przekroczyliśmy próg hotelu, Eryk wziął mnie za rękę. Usmiechnęłam się w jego stronę. Przez cały czas rozmawialiśmy o moich zajęciach tanecznych, znajomych, rodzinie. On też mówił o sobie, ale mało. Niewiele się dowiedziałam o jego rodzinie. Po jakimś czasie dotarliśmy do zatłoczonego centrum miasta. Byłam taka podekscytowana!
Eryk zaprowadził mnie do mniej zaludnionego zaułka.
- Tu jest moja ulubiona resteuracja. Choć. - zaprosił mnie. Gestem wskazał na drwewniany szyld ze złotym napisem "Nadmorska"
Moje szczęście wykraczało po za granice. Miałam ochotę mocno przytulić chłopaka i powiedzieć mu, że jest najwspanialszą niespodzinką tych wakacji.
- Okey.
Podeszliśmy do stolika, który był chyba przygotowany na nasze przybycie. Eryk odsunął krzesło, tak jak zrobił to w kawiarni, w hotelu podczas pierwszego spotkania.
- Proszę usiąć, Wiktorio.
Tak też zrobiłam.
- Mów na mnie Wiki. Dobrze?
- Nie chcę. Twoje imię jest zbyt pięknę, by je tak skracać.
Zaśmiałam się lekko.
- Eeem... Dzięki.
Po chwili, kelner przyszedł i podał nam karty. Przeczytałam menu... Było tam tyle potraw, że miałam ochotę spróbować choć połowę z nich. Po długim rozmyślaniu wybrałam lekką sałatkę śledziową jako przystawkę oraz pierogi z mięsem na obiad.
- A ty co wybrałeś? - spytałam.
- Zależy, co ty wybrałaś. - uśmiechnął się.
Weschnęłam ze zdziwieniem.
- Jesteś niemożliwy. - jego twarz spoważniała.
- W dobrym sensie?
- Oczywiście, że tak.
Rozmowę przerwał nam kelner, który przyszedł po zamówienie. Zlożyliśmy je, po czym powiedziałam Erykowi, że muszę nachwilę odejść. On skinął głową, podszedł do mnie i odsunął kszesełko. Jaki z niego dżentelmen! Powoli wstałam i podziękowałam mu serdecznym uśmiechem. Skierowałam się do oddalonej części resteuracji, ponieważ tam była łazienka. Prowadził do niej duży hol z wykończeniami w morskim stylu. Na jego końcu znajdował się taras. Postanowiłam wyjść, chociaż na chwilę, by poobserwować co się działo na zewnątrz. Widok był przecudowny... Przedemną rościągało się morze z piaszczystą plażą. Fale obijały się o skały, wyglądające z piachu. Bardzo mnie zadziwił brak ludzi. Naprawdę nikogo na niej nie było.
Nagle usłyszałam szelest dochodzący z nad mojej głowy. Spojrzałam się w górę i zobaczyłam... Jakąś postać z jakby wachlarzami, przyczepionymi do ramionach. Nie widziałam kto to, ponieważ słońce niekorzystnie padało. Wyciągała w moją stronę ręcę. Bardzo się przestraszyłam. Miałam ochotę wyparować, bo nie wiedziałam co chce ze mną zrobić. Chciałam wbiec do budynku, ale zatarasowała mi drogę. Otworzyłam usta, by krzyknąć na pomoc, ale w tym momęcie postać przycisnęła mi dłoń do warg, a drugą ręką chwyciła mnie. Znienawidziłam siebie, za to, że wyszłam na ten taras. Pomyśleć, że mogłabym teraz rozmawaić z Erykiem i zajadać się pysznym jedzeniem. Z nerwów starałam się wyrwać porywaczowi, ale.... byliśmy już w powietrzu...
------------------------------------
Przepraszam, że ten rozdział taki krótki oraz, żę tak długo musieliście na niego czekać. Niestety nie dawałam rady pisać, bo mam teraz bardzo dużo nauki. Mam nadzięję, że jednak podoba wam się to co robię. Zachęcam do częstszego odwiedzania bloga. Obiecuję, żę kolejne rozdziały będą pojawiały się szybciej :)
Gdy tylko przekroczyliśmy próg hotelu, Eryk wziął mnie za rękę. Usmiechnęłam się w jego stronę. Przez cały czas rozmawialiśmy o moich zajęciach tanecznych, znajomych, rodzinie. On też mówił o sobie, ale mało. Niewiele się dowiedziałam o jego rodzinie. Po jakimś czasie dotarliśmy do zatłoczonego centrum miasta. Byłam taka podekscytowana!
Eryk zaprowadził mnie do mniej zaludnionego zaułka.
- Tu jest moja ulubiona resteuracja. Choć. - zaprosił mnie. Gestem wskazał na drwewniany szyld ze złotym napisem "Nadmorska"
Moje szczęście wykraczało po za granice. Miałam ochotę mocno przytulić chłopaka i powiedzieć mu, że jest najwspanialszą niespodzinką tych wakacji.
- Okey.
Podeszliśmy do stolika, który był chyba przygotowany na nasze przybycie. Eryk odsunął krzesło, tak jak zrobił to w kawiarni, w hotelu podczas pierwszego spotkania.
- Proszę usiąć, Wiktorio.
Tak też zrobiłam.
- Mów na mnie Wiki. Dobrze?
- Nie chcę. Twoje imię jest zbyt pięknę, by je tak skracać.
Zaśmiałam się lekko.
- Eeem... Dzięki.
Po chwili, kelner przyszedł i podał nam karty. Przeczytałam menu... Było tam tyle potraw, że miałam ochotę spróbować choć połowę z nich. Po długim rozmyślaniu wybrałam lekką sałatkę śledziową jako przystawkę oraz pierogi z mięsem na obiad.
- A ty co wybrałeś? - spytałam.
- Zależy, co ty wybrałaś. - uśmiechnął się.
Weschnęłam ze zdziwieniem.
- Jesteś niemożliwy. - jego twarz spoważniała.
- W dobrym sensie?
- Oczywiście, że tak.
Rozmowę przerwał nam kelner, który przyszedł po zamówienie. Zlożyliśmy je, po czym powiedziałam Erykowi, że muszę nachwilę odejść. On skinął głową, podszedł do mnie i odsunął kszesełko. Jaki z niego dżentelmen! Powoli wstałam i podziękowałam mu serdecznym uśmiechem. Skierowałam się do oddalonej części resteuracji, ponieważ tam była łazienka. Prowadził do niej duży hol z wykończeniami w morskim stylu. Na jego końcu znajdował się taras. Postanowiłam wyjść, chociaż na chwilę, by poobserwować co się działo na zewnątrz. Widok był przecudowny... Przedemną rościągało się morze z piaszczystą plażą. Fale obijały się o skały, wyglądające z piachu. Bardzo mnie zadziwił brak ludzi. Naprawdę nikogo na niej nie było.
Nagle usłyszałam szelest dochodzący z nad mojej głowy. Spojrzałam się w górę i zobaczyłam... Jakąś postać z jakby wachlarzami, przyczepionymi do ramionach. Nie widziałam kto to, ponieważ słońce niekorzystnie padało. Wyciągała w moją stronę ręcę. Bardzo się przestraszyłam. Miałam ochotę wyparować, bo nie wiedziałam co chce ze mną zrobić. Chciałam wbiec do budynku, ale zatarasowała mi drogę. Otworzyłam usta, by krzyknąć na pomoc, ale w tym momęcie postać przycisnęła mi dłoń do warg, a drugą ręką chwyciła mnie. Znienawidziłam siebie, za to, że wyszłam na ten taras. Pomyśleć, że mogłabym teraz rozmawaić z Erykiem i zajadać się pysznym jedzeniem. Z nerwów starałam się wyrwać porywaczowi, ale.... byliśmy już w powietrzu...
------------------------------------
Przepraszam, że ten rozdział taki krótki oraz, żę tak długo musieliście na niego czekać. Niestety nie dawałam rady pisać, bo mam teraz bardzo dużo nauki. Mam nadzięję, że jednak podoba wam się to co robię. Zachęcam do częstszego odwiedzania bloga. Obiecuję, żę kolejne rozdziały będą pojawiały się szybciej :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz