środa, 12 września 2012

Rozdział 10

Wizyta

    Po powrocie do pokoju, zaczęłam płakać... Rzuciłam się na łóżko i... cierpiałam. Nawet rudno to określić.
    - Matko! Wiki, co się stało? - spytała Olka
    - NIC! - wrzasnęłam. Chciałam znaleść się tylko w moim pokoju, odciąć się od reszty świata.
    - Dobrze, już. Będzie okey... - powiedziała – Co kolwiek to jest – dodała cicho.
    - Wcale nie byłam u Dominiki. - wyrzuciłam z siebie. - Poznałam chłopaka...
    - O ja..... Czemu nic nie mówiłaś?
Nie miałam ochoty na tłumaczenia.
    - Zostaw mnie. Powiem ci wszystko, jak ochłonę – wychlipiałam. - Ale powiedz mi. Gdzie Marta?
    - Ech... Nie wiem. Zniknęła gdzieś.
Czyli Seba i Marta ciągną dalej swoją tajemniczą randkę.. Wszyscy są szczęśliwi oprócz mnie!!!!!!!!!!!!!
Weschnęłam ciężko. Postanowiłam wziąć prysznic i położyć się. Dzisiaj nic więcej nie dam rady zrobić.


                                                                          ***


    Pierwsza noc w tym wygodnym, hotelowym łóżku... Ale nawet ono nie pomogło mi z Erykiem. Załamałam się... Tragedia. Spojrzałam w lewo. Marta spała. Ciekawe kiedy wróciła od Seby? - pomyślałam sarkastycznie. Olka nie spała. Siedziała na rozsuniętej kanapie i czytała.
    - Hej. - szepnęłam.
    - O! Cześć.
    - Sory, że tak szybko poszłam spać i nie gadałam, ale byłam strasznie zawiedziona.
    - Okey. Nie ma sprawy.
    - Aaaa.... Marta? Co z nią?
    - Wróciła około jedenastej. Zachowywała się bardzo dziwnie. - spojrzała na nią, upewniając się czy śpi. - No.. Była strasznie wesoła. Aż nadto.
   - Okey... Ciekawe co robiła... - udawałam, że nie wiem.
    - A co z tym chłopakiem?
Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić:
    - Wielka jedna pomyłka. Spotkaliśmy się na basenie. Był taki przystojny miły i wogóle. Po czym spotkaliśmy się w kawiarni. Wyskoczył do mnie z propozycją pójścia dzisiaj na plaże. Mamy przecież zajęcia, więc jak?! Odmówiłam, a on... Odszedł. - o malo się nie popłakałam. - Nie znam go zabardzo, ale miałam wrażenie, jakbym zakochała się od pierwszego wejrzenia...
    - Jeju.... Przykro mi. Miałaś szanse przeżyć swoją pierwszą, wakacyjną miłośc.
    - Tsaaa... Już po wszystkim. Pewnie teraz wyjedzie.... - wcisnęłam glowę w poduszkę. - Aaaaa!
    - Spokojnie. Bedzie dobrze. - Marta usiadła na brzegu mojego łóżka. - Jeszcze nie raz spotkasz jakiegoś miłego chłopaka.
    - Tyle, że ja nie chce "jakiegoś"! Ja chcę Eryka!! - rozpłakałam się.
    - O co chodzi? - Marta obudziła się – Matko! Dopiero 6.40, a wy już na nogach?! - wymruczała zaspana. - Wow... - przytuliła sie do poduszki i po chwili zasnęła.
    - Wiki. Proszę, nie płacz. Jesteśmy w fajnym hotelu razem ze znajomymi. Musimy się tym cieszyć! - wykrzyknęła. Odruchowo spojrzała na Martę, ale ona spała jak zabita.
    - Okey... Niech będzie. - pociągnęłam nosem. - Szykujmy się powoli na sniadanie. - wstałam i poszłam w kierunku łazienki.
    - A o której mamy zbiórkę?
    - 8.50. Wiem dużo czasu. Ale co będziemy robić? Bez sensu iść spać.
    - Ok... Zaraz trzeba będzie obudzić naszego śpiocha. - zaśmiała się Olka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz