Spotkanie
Nie mogłam uwierzyć, że to
wszystko, ten płacz, ta chisteria, ten filmik... To tylko złudzenie.
Zaczęłam się też bac tym nagłym wyjściem Marty. Nie ma jej
nawet na kolacji! Nikomu nie mówiła gdzie idzie... Podejrzane. Te
przymyślenia nękały mnie cały czas... Mimo pysznego jedzenia i
gatki-szmatki z przyjaciółmi, byłam bardzo przejęta.
Po zjedzeniu, szybko poszłam do pokoju wraz z Olką. Nagle mój wzrok padł na karteczkę z liścikiem od Eryka... Przypomiałam sobie o spotkaniu. Musiałam tam pójść.
Szybko przebrałam się w dopasowaną niebieską sukienkę na ramiączka i czarne koturny.
- Ej! Gdzie idziesz? - Spytała mnie Ola. Nie wiedziałam czy powiedzieć jej prawdę, czy skłamać. Szczerze, to wolałam nie wyjawiać jej prawdy.
- Eeem.. Idę się spotkać z Dominiką.
- Znowuuu? Lepiej zostań! - wykrzynkęła Ola.
- Nie.. Naprawdę muszę iść.
- Czasami się zastanawiam czy naprawdę się z wami przyjaźnię, czy jestem tylko na doczepkę.
- Boże! Ola! Nie mów tak. Przecież się przyjażnimy! - podeszłam do niej. - Poprostu niektóre sprawy są zbyt osobiste, aby wyjawiać je nagle całemu światu. Powiem ci w swoim czasie. Dobrze?
Westchnęła. Na jej miejscu, tez bym miała dość. No, aleee... Nie mogę mówić wszystkim o przystojniaku, którego jeszcze mi zabiorą. O nie, nie, nie!
- Dobra, jak chcesz. Pogadamy jak wrócisz.
- Dzięki. - mówiąc to wzięłam małą torebkę, w której była karta, portfel i telefon. Szybko podbiegłam do częśći korytarza z windami. Nagle usłyszałam głos Marty:
- Seba... Póki co, nikt nie może się o nas dowiedzieć.
COOO?! Oni? Razem...? Przecież sie podobno pokłócili... Chwila. Seby nie było na kolacji, tak jak Marty. Dopiero teraz to ogarnęłam. Czyli oni ze sobą chodzą! O jaaa... Schowałam się za kwiatkiem, był bardzo duży oraz liściasty, więc nie było możliwości, aby mnie zobaczyli. Momentalnie para wyszła zza rogu.
- Wiem. To będzie trudne, bo strasznie za tobą szaleję. - po tych słowach zbliżył się do dziewczyny i namiętnie ją pocałował. Ona odwzajemniła pocaunek. Trwało to bardzo długo. Spojrzałam na zegarek. Była za 20 dziewiąta. Musiałam wymyslić coś, aby dojść do wind i nie wyjść na podglądacza. WIEM!
Cofnęłam się w głębszą częśc korytarza po czym powiedziałam:
- O Matko! Jak późno!
Sekundkę później usłyszałam ciche tupoty stóp. Seba i Marta uciekli! Tak, to był dobry plan!
Pospiesznie weszłam do windy i nacisnęłam przycisk z "0". Na tym piętrze jest kawiarnia, w której mam spotkanie. Zegarek wskazywał za 15. Powinnam zdąrzyć.
Nagle winda zaczęła szybko jechac w górę i w dół. W pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi. Gdy nagle winda zatrzymała się na poziomie 0, dałam kroka w strone wyjścia i wtedy... Znów wieżdżałam w góre. Zaczęłam krzyczeć! Bardzo się bałam. Tego, że mogę się zabić, jak i tego, że nigdy więcej nie zobacze Eryka. Niespodziewanie winda zatrzymała się na poziomie 8 i drzwi otworzyły się. Wypadało mi wejść do innej, albo zbiec po schodach. Spojrzłam w strone wskaźników piętra. Wszyskie były na "0". Nie miałam sekundy do stracenia dlatego, rzuciłam sie na schody. Biegłam coraz szybciej i szybciej. Naszczęśnie nie wywaliłam się. Gdy znalazłam się blisko kawiarni, odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do stolików i namierzyłam Eryka... Który wstawał. Oblał mnie zimny pot. Nie mogłam pozwolić mu odejść... Musi to głupio brzmieć w stosunku do chłopaka, którego nie znam... Szybko podeszłam i dotknęłam jego ramienia. Odwrócił się.
- Spóźniłaś się. - powiedział chłodno, jego brązowe, teraz zimne oczy nawet nie patrzyły na mnie. Zaniemówiłam. Ukratkiem spojrzałam na zegarek. Długa wskazówka była bardzo blisko 12.
- Ale... Winda.. Ona się zepsuła. I biegłam po schodach. Boże! Pogadajmy! - wykrzyknęłam.
- Skoro chcesz – usmiechnął się lekko, tak jakby wszystko zaplanował...
Podszedł do fotela, po czym go odsunął. Wskazał ręką miejsce. Usta same się uśmiechnęły. Usiadłam. Eryk zajął miejsce naprzeciwko mnie i zaczął mówić:
- W sumie to nie wierzyłem, że przyjdziesz.
- Czemu? - zdziwiłam się
- Bo... Przeciesz mnie nie znasz. Skąd wiesz, że nie jestem seryjnym mordercą? – zaśmiał się.
- Stąd. - przerwałam mu. - Śmiejesz się.
- No tak...
- Ej... Jak się dowiedziałeś gdzie mieszkam?
- A jak ty dowiedziałaś się, że liścik był ode mnie? - odbił piłeczkę.
Oj... Hmm... Sama nie wiedziałam.
- No.. Przeczucie. - odpowiedziałam wkońcu.
- No właśnie. - dostałam odpowiedź na swoje pytanie.
Eryk nachylil się w moją stronę i powiedział:
- Wyskoczysz jutro rano ze mną nad morze?
Zaskoczyła mnie ta propozycja, ale jesten tu na warsztatach tanecznych, a nie na wakacjach. Dzisiaj tylko nie było zajęć, dlatego mam dużo wolnego czasu.
- Przepraszam, ale dla mnie to nie są wakacje.
- Słucham?
- Przyjachałam tu z moim zespołem tanecznym na zajęcia. Mimo tego wspaniałego hotelu, to nie są wakacje.
- Ach... Rozumiem. - miałam wrażenie, jakby te słowa mocno go dotknęły.
- Przykro mi. Jak będę miała chwilę wolnego to zadzwonie. Podasz mi swój numer telefonu?
- Eeee... Wiesz co musze iść. - wstał i poprostu odszedł.
Po zjedzeniu, szybko poszłam do pokoju wraz z Olką. Nagle mój wzrok padł na karteczkę z liścikiem od Eryka... Przypomiałam sobie o spotkaniu. Musiałam tam pójść.
Szybko przebrałam się w dopasowaną niebieską sukienkę na ramiączka i czarne koturny.
- Ej! Gdzie idziesz? - Spytała mnie Ola. Nie wiedziałam czy powiedzieć jej prawdę, czy skłamać. Szczerze, to wolałam nie wyjawiać jej prawdy.
- Eeem.. Idę się spotkać z Dominiką.
- Znowuuu? Lepiej zostań! - wykrzynkęła Ola.
- Nie.. Naprawdę muszę iść.
- Czasami się zastanawiam czy naprawdę się z wami przyjaźnię, czy jestem tylko na doczepkę.
- Boże! Ola! Nie mów tak. Przecież się przyjażnimy! - podeszłam do niej. - Poprostu niektóre sprawy są zbyt osobiste, aby wyjawiać je nagle całemu światu. Powiem ci w swoim czasie. Dobrze?
Westchnęła. Na jej miejscu, tez bym miała dość. No, aleee... Nie mogę mówić wszystkim o przystojniaku, którego jeszcze mi zabiorą. O nie, nie, nie!
- Dobra, jak chcesz. Pogadamy jak wrócisz.
- Dzięki. - mówiąc to wzięłam małą torebkę, w której była karta, portfel i telefon. Szybko podbiegłam do częśći korytarza z windami. Nagle usłyszałam głos Marty:
- Seba... Póki co, nikt nie może się o nas dowiedzieć.
COOO?! Oni? Razem...? Przecież sie podobno pokłócili... Chwila. Seby nie było na kolacji, tak jak Marty. Dopiero teraz to ogarnęłam. Czyli oni ze sobą chodzą! O jaaa... Schowałam się za kwiatkiem, był bardzo duży oraz liściasty, więc nie było możliwości, aby mnie zobaczyli. Momentalnie para wyszła zza rogu.
- Wiem. To będzie trudne, bo strasznie za tobą szaleję. - po tych słowach zbliżył się do dziewczyny i namiętnie ją pocałował. Ona odwzajemniła pocaunek. Trwało to bardzo długo. Spojrzałam na zegarek. Była za 20 dziewiąta. Musiałam wymyslić coś, aby dojść do wind i nie wyjść na podglądacza. WIEM!
Cofnęłam się w głębszą częśc korytarza po czym powiedziałam:
- O Matko! Jak późno!
Sekundkę później usłyszałam ciche tupoty stóp. Seba i Marta uciekli! Tak, to był dobry plan!
Pospiesznie weszłam do windy i nacisnęłam przycisk z "0". Na tym piętrze jest kawiarnia, w której mam spotkanie. Zegarek wskazywał za 15. Powinnam zdąrzyć.
Nagle winda zaczęła szybko jechac w górę i w dół. W pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi. Gdy nagle winda zatrzymała się na poziomie 0, dałam kroka w strone wyjścia i wtedy... Znów wieżdżałam w góre. Zaczęłam krzyczeć! Bardzo się bałam. Tego, że mogę się zabić, jak i tego, że nigdy więcej nie zobacze Eryka. Niespodziewanie winda zatrzymała się na poziomie 8 i drzwi otworzyły się. Wypadało mi wejść do innej, albo zbiec po schodach. Spojrzłam w strone wskaźników piętra. Wszyskie były na "0". Nie miałam sekundy do stracenia dlatego, rzuciłam sie na schody. Biegłam coraz szybciej i szybciej. Naszczęśnie nie wywaliłam się. Gdy znalazłam się blisko kawiarni, odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do stolików i namierzyłam Eryka... Który wstawał. Oblał mnie zimny pot. Nie mogłam pozwolić mu odejść... Musi to głupio brzmieć w stosunku do chłopaka, którego nie znam... Szybko podeszłam i dotknęłam jego ramienia. Odwrócił się.
- Spóźniłaś się. - powiedział chłodno, jego brązowe, teraz zimne oczy nawet nie patrzyły na mnie. Zaniemówiłam. Ukratkiem spojrzałam na zegarek. Długa wskazówka była bardzo blisko 12.
- Ale... Winda.. Ona się zepsuła. I biegłam po schodach. Boże! Pogadajmy! - wykrzyknęłam.
- Skoro chcesz – usmiechnął się lekko, tak jakby wszystko zaplanował...
Podszedł do fotela, po czym go odsunął. Wskazał ręką miejsce. Usta same się uśmiechnęły. Usiadłam. Eryk zajął miejsce naprzeciwko mnie i zaczął mówić:
- W sumie to nie wierzyłem, że przyjdziesz.
- Czemu? - zdziwiłam się
- Bo... Przeciesz mnie nie znasz. Skąd wiesz, że nie jestem seryjnym mordercą? – zaśmiał się.
- Stąd. - przerwałam mu. - Śmiejesz się.
- No tak...
- Ej... Jak się dowiedziałeś gdzie mieszkam?
- A jak ty dowiedziałaś się, że liścik był ode mnie? - odbił piłeczkę.
Oj... Hmm... Sama nie wiedziałam.
- No.. Przeczucie. - odpowiedziałam wkońcu.
- No właśnie. - dostałam odpowiedź na swoje pytanie.
Eryk nachylil się w moją stronę i powiedział:
- Wyskoczysz jutro rano ze mną nad morze?
Zaskoczyła mnie ta propozycja, ale jesten tu na warsztatach tanecznych, a nie na wakacjach. Dzisiaj tylko nie było zajęć, dlatego mam dużo wolnego czasu.
- Przepraszam, ale dla mnie to nie są wakacje.
- Słucham?
- Przyjachałam tu z moim zespołem tanecznym na zajęcia. Mimo tego wspaniałego hotelu, to nie są wakacje.
- Ach... Rozumiem. - miałam wrażenie, jakby te słowa mocno go dotknęły.
- Przykro mi. Jak będę miała chwilę wolnego to zadzwonie. Podasz mi swój numer telefonu?
- Eeee... Wiesz co musze iść. - wstał i poprostu odszedł.
Ten cały Eryk mnie intryguje, dosyć mocno. Ciekawe czy jest w coś wplątany?
OdpowiedzUsuńDowiesz się w kolejnych rozdziałach. :)
OdpowiedzUsuń