sobota, 15 września 2012

Rozdział 12


Zapoznanie



   Leżałam na łóżku, użalając się nad swoim losem, gdy nagle rozległo się głośne pukanie. To mógł być ktokolwiek, Ola, Marta (które nie pobiegły za mną -.-), nawet Adrian i Seba. No i Eryk. Powoli wstałam i otworzyłam drzwi. W nich stanął Eryk. Kto by się spodziewał?!
    - Hej. - powiedziałam poważnie.
    - Hej... Moge wejść – wskazał na pokój.
    - Yyy... - wahałam się. - Ta, jasne.
    - Szczerze, to nie chodzi tylko o twoje zajęcia – chłopak rozglądał się po pomieszczeniu, wziął do ręki perfumy. Otowrzył je i powąchał. - Ładne. Twoje. - to nie było pytanie.
    - Taak. Moje. Wracając do ...
    - Chodzi o to, że... - przerwał mi. - Że... Ty mnie nie znasz.
    - Ale chcialabym cię poznać.
    - To nie jest łatwe... i możliwe.
Chwila, chwila, chwila. Czy on powiedział, że poznanie go jest niemożliwe?!
    - Coo?
    - Nie mogę ci mówić wszyskiego. Poprostu nie mogę! - krzyknął ze złością.
    - Czemu? Co jest tak ważnego? - chciałam wyciągnąć z niego wszelkie "niemożliwe" sprawy.
Eryk schował twarz w dłoniach. Brakowało mu słów.
    - Spokojnie. Co to za tajemnica? Nikomu jej nie zdradze.
    - Wszyscy tak mówili. A potem...? Interweniowałem.
    - Słucham? O co ci chodzi? - nie miałam pojęcia, o co mu chodzi. Jaką wartość miał ten sekret?
    - Bez sensu tu przychodziłem. - powiedział zrezygnowany. - Nic tobie nie wyjaśnię. - Eryk skierował się do wyjścia.
    - Stój! - wrzasnęłam. - Czemu zawsze wychodzisz, kiedy poruszamy ważny temat?
Chłopak spojrzał w sufit.
    - Wiesz... Chodźmy na balkon. Muszę odetchnąć świerzym powietrzem. - chłopak ruszył w kierunku szklanych drzwi. Nagle zatrzymał się. - A czy możemy udawać jakby tej tajemnicy wogóle nie było?
Westchnęłam ciężko. Musiało to być coś ogromnego....
    - Okey. Ale mam nadzieję, że kiedyś mi powiedz o co chodzi. - wyszłam na balkon. Nie słyszałam od Eryka rzadnej odpowiedzi. Oparłam się o barierkę i mimo tej całej sytuacji uśmiechnęłam się. Powinnam się cieszyć, że poznałam ciekawego chłopaka, a nie na początku naszej znajomości wyciągać od niego najgłębsze sekrety. Postanowiłam przystopować trochę, i dla odmiany powiedzieć mu coś o sobie.
    - Gdzie mieszkasz? Ja w Warszawie, na Mokotowie. Dość blisko Wisły.
    - Interesujące, ja też. - uśmiechnął się. - Również blisko Wisły ale przy granicy ze Śródmieściem.
    - Super! - krzyknęłam. - Mieszkamy blisko siebie. Też mieszkam w tych okolicach. - naprawdę sie ucieszyłam. Być może moja wakacyjna miłośc potrwa dłużej niż wakacje.
    - Nawet nie wiem ile masz lat, do której szkoły chodzisz.
Racja. Nawet nie zauważyłam tego.
    - 16. 20 kwietnia są moje urodziny. Skończyłam gimnazjum i idę do Liceum imienia Marii Konopnickiej. A ty?
    - Dobry wybór. Uczyłem się tam, ale zrezygnowałem, z powodu...- przerwał na chwilę - Tajemnicy. Ale nie ważne. Mam 17 lat. Chodzę do  Liceum im.Tadeusza Reytana.
    - Hmmm... Ciekawe. Myślałam, że jesteś starszy.
    - Widocznie nie jestem. Ale to chyba dobrze? - uśmiechnął się zalotnie.
  Rozmawialiśmy długo. O wszystkim i o niczym. Nie poruszalismy tematu jego sekretu. Szerze mówiąc lepiej mi się z nim rozmawiało, gdy nie poruszaliśmy tematu jego sekretu. Cieszyłam się, że poznałam takiego chłopaka. Nagle powiedział:
    - Dobra, lece. Zaraz masz zajęcia. - momentalnie przeskoczył przez barierkę balkonową. Przerażona patrzyłam gdzie spadł i jak ciężko ranny jest. Ale on pomachał mi z balkonu podemną, po czym wszedł do swojego pokoju. Teraz domyśliłam się, skąd Eryk wiedział, gdzie mieszkam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz