wtorek, 4 września 2012

Rozdział 6

 Wyjazd 




DRYŃŃŃŃŃ!!!! DRYYYYŃŃŃ!!!!
    Sięgnęłam po telefon i wyłączyłam budzik. Była 5.00... Zaspana wtałam z łóżka, ubrałam szlafrok i zeszłam na dół do kuchni. Tym razem tata szykował śniadanie. Usiadłam na kszesełku. Czekałam. Ojciec powiedział:
    - Mama i Konrad śpią. Obudzimy ich jak będziesz wyjeżdżać, ok?
    - Może być. - zrobiło mi się trochę przykro, że cała rodzina mnie nie odwiezie, ale trudno...
  Po zjedzeniu śniadania, wbiegłam na góre. Wzięłam szybki prysznic. W garderobie ubrałam wygodne spodenki i bluzkę z napisem "Adrenalin", czyli nazwą zespołu. Założyłam białe, pasujące conversy.                   Chwyciłam plecak w jedną rękę, pokrowiec i torbę z laptopem w drugą. Powoli zeszłam do korytarza. Tata poszedł po moją walizkę, po czym obudził resztę rodziny. Mama jako pierwsza do mnie podeszła i pożegnała się:
  - Masz wszystko? Gdyby co to dzwoń. Jakoś ci przywieziemy – puściła oczko.
  - Wreszcie wyjeżdżasz!!! Tak! - krzyknął młodszy brat.
  - Ciesz się póki możesz. Niedługo wracam, a wtedy skończa się twoje rządy.
  - Haha – zaśmiał sie Konrad.
  - Dobra, jedźmy bo sie spóźnimy. - przypomniał nam tata.

  - Taak.. Papa. - pożegnałam się.
    Gdy dojechaliśmy przed szkołę tańca, był już tam tłum ludzi. Mianowicie 2 grupy: "Adrenalin III" (moja grupa) i "Adrenalin IV". Tata pomógł mi się wypakować, po czym odjechał. Było mi smutno, że przez 2 tygodnie nie będą go widzieć...
Podeszłam do mojej paczki. Jak zwykle Sebastian się spóżniał. To jego cecha wrodzona. Haha!
    - Siemka! - przywitałam się. - Co tam u was?
    - Dobrze, jestem totalnie niewyspana – powiedziała Olka.
    - Ja też. - zgodziłam się. - Ledwo wstałam.
    - Wiki? Między nami ok? - Marta spytała się.
    - Jest ok. Ale mam nadzieję, że w koncu powiesz mi prawde.
    - O co chodzi??? - Spytała się Olka.
    - Nic nic...
    - Ej! - zawołał Adrian – Chyba widze Sebę!
    - No wreszcie – każda z dziewczyn zaczęła się śmiać.
    Autokar podjechał pod szkołę. Wszyscy niezgrabnie podchodzili do bagażnika, aby włożyć walizki i pokrowce. Kilka minut pózniej obie grupy znalazły się w środku pojazdu. Nasza paczka zajmowała miejsce z tyłu autokaru. Ja siedziałam na środku, jak zawsze. Byliśmy bardzo senni, dlatego prawie natychmiast usnęliśmy.
    Po około 2 godzinach obudziłam się. Wszyscy spali.... A niech to. Wyjęłam mp4 z nadzieja, że niedługą się obudzą. Niestety, moje marzenie były mało trafne. Znudzona słuchaniem muzyki. Zaczęłam gadać z Dominiką, również z mojej grupy. Rozmowa toczyła się długo, tak długo że wreszcie Adrian sie obudził. Gdy zobaczył, że nie śpię powiedział:
    - Hej. Jak tam wczoraj spędziłąś dzień?
    - Eee... Gadaliśmy przecież wczoraj. Opowiadałam ci o tacie i rowerach. Hah – zaśmiałam się.
    - No taak. - zbliżył się do mnie – Ale mi chodzi, no... ooo... wiesz. Tego człowieka. Gadaliśmy w konferecji z Olką więc....
    - Aaach... Wczoraj nic takiego mi się nie zdarzyło.
    - To dobrze. Mi też nie! - ucieszył się Adrian.
    Kilka godzin później bylismy na miejscu. Bardzo się ucieszyłam. Po chwili wszyscy zaczęli się pchać do bagażnika. Wzięłam swoje bagaże i ruszyłam do hotelu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz