wtorek, 18 września 2012

Rozdział 13

Zerwanie


    Gdy przekroczyłam próg drzwi balkonowych, głowne drzwi od pokoju otworzyły się. Olka i Marta weszły do pomieszczenia.
    - Hej. - powiedziałam. - Nie ma to jak zostawić przyjaciółkę w krytycznej chwili.
    - Nie krytycznej. - zaprzeczyła Marta.
    - Gdybyśmy poszły za tobą, to ten chłopak nie przyszedł by do ciebie. - spostrzegła Ola.
    - No racja.
    - Hej! Dziewczyny, zaraz próba. - przypomniała Marta
    Pośpiesznie zaczęłyśmy się szykować. 30 minut później byłyśmy już gotowe. Okazało się, że mamy jeszcze sporo czasu, dlatego zajrzałyśmy do pokoju chłopaków – Adriana i Seby.
    - Siemka. Co chcecie? - przywitał nas Sebastian.
    - Nic, nic. Poprostu chciałyśmy wpaść. - uśmiechnęłam się.
    - Okey. Wchodźcie.
    Rozejrzałam się po ich tymczasowym "mieszkaniu". Mięli większy bałagan od naszego... Haaha. My to wsumie mamy niewielki, a to... To mega bajzel. Gdy ujrzałam wolne miejsce od ciuchów i słodyczy, odrazu je zajęłam.
    - Ej, Wiki... Co to za koleś, który wchodził do twojego pokoju. - spytał mnie Adrian. Był bardzo przejęty.
    - Kolega, a co?
    - Nic, zastanawiałem się kto to.
    - A skąd wiedziałeś, że tam ktoś był? - spytałam. Dziewczyny i Seba spojrzeli po sobie porozumiewawczo.
    - No... Eee... - jąkała się Adrian. - Słyszałem jak krzyczy i sie przestraszyłem.
  - Aaa... - przypomniałam sobie, jak Eryk zdenerwował się. - Nic się nie przejmuj. On nie jest niebezpieczny. -  zaśmiałam się cicho.
    - Ok, ok. - wtrąciła się do rozmowy Marta. - Kończymy to przesłuchanie. Za 15 minut zajęcia. Chodźmy już lepiej. Wskazała drzwi palcem.


                                                                         ***


    - O Mój Boże! Jaka jestem zmęczona... - jęknęłam i uniosłam głowę do sufitu.
    - Nic mi nie mów... - mruknął Sebastian.
    - Ja to bym poszła spać. - Olka jak zwykle senna.
    - Hahahahaha. Jasne! – zaśmiałam się.
    - Dobra, dobra.
Spojrzałam na zegarek: 20.15. Trzy godziny próby to bardzo dużo jak na mnie w tym momencie. Zazwyczaj to było minimum, ale dzisiaj byłam dziwnie wyczerpana. Mimo zmęczenia, chciałam spędzić ten wieczór jak większość na konkursach.
    - Chłopcy, wpadacie do nas za godzine?
    - Spoko. - odezwał się Adrian.
Po wejściu do pokoju odrazu naszykowałam się do mycia. Dziewczyny spojrzały na mnie z wyrzutem.
    - No co? Idę się umyć pierwsza. Obiecuję, że szybko.
Olka przewróciła oczami, po czym powiedziała:
    - Dobra.
    Gdy puściłam zimny strumień wody na moje ciało, poczułam ulgę. Ćwiczenia porostu mnie wykańczały. Chciałam odpocząć od tego, ale niestety... przedemną jeszcze 2 tygodnie ciężkiej pracy i wielu niespodzianek związanych z Erykiem.
Chwilę później byłam już w pokoju. Usłyszałam głos Olki, która brała piżamę z walizki.
    - No, rzeczywiście bardzo krótko. - posłała mi serdeczny uśmiech.
    - Starałam się jak mogłam.
    Większość ludzi myśli, że jak ktoś przychodzi do kogoś, to trzeba się ubrać, umalować i wg. Ale nasza piątka (dziewczyny i chłopaki), witamy się w piżamach lub nawet najgorszych ciuchach. A co najważniejsze nikomu to nie przeszkadza. Cięszę się, że mam takich przyjaciół.
    Nagle usłyszałam pukanie. Zdziwiłam się, że tak szybko przyszli. Westchnęłam i poczłapałam do drzwi. Za nimi stał Seba i Adrian.
    - Hej. Wchodźcie.
Seba rozłożył się na kanapie, kożystając z chwilowej nieobecności Olki, Adrian usiadł na kszesełku. Zaczęliśmy rozmowe o zajęciach. Marta zaczęla mówić:
    - Sądzę, że jest całkiem okey. Pod koniec...
Nagle Ola wtargnęła do pokoju i rzuciła się na Sebastiana.
    - Złaź z mojego łóżka! - Oboje zaczęli się śmiać. Świetnie się bawili.
    - Fajnie, że nikt mnie nie słucha... - szepnęła Marta. Spojrzałam na nią. Jej twarz zdradzała zazdrość i jednocześnie smutek. Próbowała to ukryć bawiąc się włosami oraz nakłaniając je do zakrycia twarzy. Po chwili powiedziała głośno:
    - Dobra, idę do łazienki.
W tym momęcie Ola i Seba przerwali zabawę. Popatrzyli po sobie z rozbawieniem, po czym dziewczyna wstała i usiadła obok mnie, na moim łóżku. Trwała niezręczna cisza... Do czasu, aż Marta wyszła z łazienki.
    - Sebastian. Chodź. - rozkazała i wyszła z pokoju.
Chłopak zrobił wielkie oczy, ale posłusznie poszedł na korytarz. Ja z Adrianem i Olą siedzieliśmy cicho, nasłuchując o czym rozmawiają.
    - Jesteś jak wszyscy inni! - wrzasnęła Marta
    - Przecież się tylko wygłupiałem.... A po za tym, to Olka się na mnie rzuciła!
    - Mogłeś to przerwać. Ale jednak nie chciałeś. Wyrywasz jedną dziewczynę za drugą.
    - Ale Marta, to nie tak...
    - Nie przerywaj mi. - wkurzyła się - Wiesz co? Nie wiem jak mogłam pokochać taką świnię jak ty!
     Dziewczyna wpadła do pokoju i momentalnie przeszła na balkon. Chciała uniknąć wszelkich spojrzeń i pytań. Sebastan został na korytarzu, jak wryty, po tym co usłyszał. Natomiast Adrian i Ola, zrozumieli, że dwójka przyjaciół ukrywała przed nimi romans.



------------------------------------------------------
Pechowy  numer rozdziału, więc i tekst niezafajny ;( Nie wiem, czy już moja wena się skonczyła, czy jeszcze nieee.... Piszcie, bo nie wiem czy pisać dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz