piątek, 14 września 2012

Rozdział 11

Co mam myśleć?

    Minęło śniadanie, jak i pierwsze zajęcia. Starałam się, zapomnieć o Eryku, ale było to trudne. Na szczęście Olka i Adrian mnie zagadywali. Marta i Seba również, ale byli bardzo pochłonięci udawaną kłótnią. Gdy wróciłyśmy do pokoju spojrzałam na telefon. Była 12.20, co oznaczało, że mamy niecałe 5 godzin na "relaks."
    - Jak wam się podoba nasza choreografka? - spytałam.
    - Fajna. Spodziewałam się bardziej wymagającej. - stwierdziła Marta.
    - Taaa, ja też. Ale przynajmniej jest miła i dość zabawna. - pochwaliła Olka.
    - A teraz, co robimy?
    - Basen? Kawiarnia? - zaproponowałam z uśmiechem.
    - Kawiarnia. – powiedziały dziewczyny jednocześnie.
    Po koleji wzięłyśmy szybki prysznic. Ja założyłam kwiatową spódnicę o kroju tulipana oraz czarną dopasowaną bluzkę. Marta założyła sukienkę w kwiatki ze złotym zapięciem z tyłu. Ola ubrała się w jasnozielone, krótkie spodenki i szeroką bluzkę, którą zawiązała luźno z boku. Po chwili, byłyśmy gotowe do wyjścia.
   Kiedy winda zjechała na dół, szybko skierowałyśmy się do kawiarni. Marta myślała gdzie usiądziemy.
    - Chodźmy tam! - wskazała na stolik przy którym rozmawaiałam z Erykiem.
    - Nie! - zaprotestowałam – Eeeyy.. wybierzmy lepiej tamto miejsce. Bardziej oddalone. - wymyśliłam cokolwiek. Nie miałam zamiaru usiąćw poprzednim stoliku. Zbyt wiele smutku.
    - Ok. Obojętne mi to. - odpowiedziała Marta.
Skierowałyśmy się do wybranego stolika. Zajełam fotel odwrócony do reszty kawiarni. Sięgnęłyśmy po karty i w milczeniu szukałyśmy odpowiednich deserów. Nagle Olka szepnęła:
    - Ja cię kręcę! Ale ciacho.  
    - Gdzie? - Marta spytała.
    - Tam. - wzkazała chłopaka brodą.
Odwróciłam się. Nie. Wierze. To Eryk!!!! Mocno się zdziwiłam. Eryk siadał przy oddalonym stoliku. Był bardzo zamyślony. Chciałam wiedziec o czym tak myśli. Nie wiedziałam, czy pójść do niego, czy zapomnieć... Jeśli teraz do niego nie pójdę, nie zobaczymy się więcej...Wstałam i szybko poszłam do niego. Zostawiłam przyjaciółki ze zdziwieniem na twarzy.
    - Eryk! - zawołałam.
    - Wiktoria?! Co ty tu...?
    - Myślałam, żę ty wyjechałeś. Boże...
    - Spokojnie. Wyjeżdżam jutro.
Coo? - pomyślałam. Zbudowana przed chwilą nadzieja, runęła w ciągu sekundy. Nie mogłam nic powiedzieć. Czułam się upokorzona i zawiedziona.
    - Przykro mi. Mówiłem, że nigdy więcej się już nie zobaczymy.
    - Ale... Ale ja... Proszę. Nie zostawiaj mnie.
    - Wybacz. - spojrzał mi prosto w oczy.
Nie ogarniałam co się dzieje. Nie miałam pojęcia, co mu powiedzieć... Czułam się tak rozdarta...
    - Wyjeżdżam i nie będę przeszkadzać ci w warsztatach. - powiedział wyjądkowo spokojnym głosem Eryk.
    - Jezu! - wrzasnęłam. Wiekszość ludzi spojrzała się na mnie dziwnie, ale olałam to. - Ty nic nie rozumiesz. Ty musisz zostać. Bez ciebie nic mi nie wychodzi.
    - Teraz to rzeczywiście nie wiem o co ci chodzi. Mówisz mi, że jesteś zajęta i nie masz czasu na spotykanie się ze mną, a potem, że jak mnie nie ma to jest ci źle. Zdecyduj się. - spojrzał na mnie z powagą. - A po za tym... Ile spedziliśmy ze sobą czasu? W sumie to ani chwili. Nie wiesz kim jestem, jaki jestem... Więc nie wiem, czemu tak bardzo chcesz abym został...
    Zastanowiłam się nad słowami Eryka. Miał rację... Ale... Jakoś... Czułam, że on musi być w moim życiu.
    - Zostań. Proszę. - spojrzałam w jego oczy odważnie, po czym... Wybiegłam z kawiarni, nie słysząc jego odpowiedzi.
    Wpadłam w ostatniej chwili do otwartej windy. Oparłam się o róg i zaczęłam płakać. Zdałam sobie sprawę jak wielkie jest moje uczucie do.... do nieznajomego.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz