Wyjaśnienia
Przed wejściem na basen nie
rozmiawiałyśmy. Przejęłyśmy się sprawą Oli. Dopiero jak
włożyłyśmy karty do szafek Marta się odezwała:
- Czas na wyjaśnienia. Chodźmy do sauny, żadko są tam ludzie.
Szłyśmy powoli w kierunku saun, gdy nagle przyjaciółka zauważyła.. Sebastiana. Zaczęła biec jak szalona, a ja za nią. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi... Gdy dotarłyśmy przed drzwi, poczułam mocne pchnięcie w przód. Walnęłam głową o drzwi i runęłam jak długa na ziemie. Po paru sekundach, przynajmniej tak mi się zdawało, ocuciłam się. Powoli i ostrożnie wstałam. Nagle usłyszłam głos Marty:
- No właź do tej sauny!!!!! Pośpisz sobie w nocy w pokoju!!! - widocznie nie przejęła się zbytnio tym, że zemdlałam. Chciała tylko uciec przed Sebastianem. Ciekawe czemu...Otworzyłam drzwi. Poczułam na twarzy żar. Nie miałam ochoty tam wchodzić, ale usłyszałm charakterystyczne chrząknięcie Marty. Weszłyśmy do środka. Było pusto... Usiadłyśmy na drwenianych ławkach. Przez moment myślałam, że się uduszę, ale gdy tylko wzięłam pierwszy wdech, zrobiło się dziwnie chłodnej. Ale ulga....
- Dobra. O co chodzi z Sebą? I tym telefonem przed spotkaniem?
Przyjaciółka westchnęła, po czym powiedziała:
- Szykowałam się na spotkanie, kiedy jakiś bandyta w kominiarce wtargnął do mojego domu, przez okno. - zacięła się – I... I... I potem chciałam uciekać, ale on by szybki i mnie złapał... - Marta zaczęła płakać, jej łzy szybko wyparowywały w tym ukropie. - Zaczął mówić do mnie, ale nic nie rozumiałam.. Byłam w takim szoku... Gdy skończył gadać poprostu wyszedł. To dziwne w sumie... - łkała – Nic mi nie zrobił, ale to i tak było straszne. Spotkanie nie miałoby sensu.
- Oł... No to ci współczuję. Ale czemu nie otwierałaś, gdy dzwoniłam do drzwi?
- Bałam się, że to ten człowiek...
- Rodziców nie było?
- Gdyby byli to by to inaczej wyglądało, przecież wiesz.
Zamilkłam nie wiedziałam co powiedzieć. Marta przestała wreszcie płakać i wstała.
- Hej! Czekaj! - coś mi się przypomniało – A co z tym ma wspólnego Seba?
- Eee.. Pokłóciłam sie z nim i nie chiałam z nim gadac.
- Aha..- ok, nie wydaje mi się to prawdą, ale niech będzie.
Po tych słowach Marta natychmiast wyszła. Nawet jej nie zatrzymałam. Ten dziwny chłopak od Marty i dziwny chłopak ode mnie i Adriana... Mam wrażenie jak by była to jedna osoba... Ale. Nie wiem co o tym myśleć. Póki co trzeba się zbierać i poszukać kumpeli.
- Czas na wyjaśnienia. Chodźmy do sauny, żadko są tam ludzie.
Szłyśmy powoli w kierunku saun, gdy nagle przyjaciółka zauważyła.. Sebastiana. Zaczęła biec jak szalona, a ja za nią. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi... Gdy dotarłyśmy przed drzwi, poczułam mocne pchnięcie w przód. Walnęłam głową o drzwi i runęłam jak długa na ziemie. Po paru sekundach, przynajmniej tak mi się zdawało, ocuciłam się. Powoli i ostrożnie wstałam. Nagle usłyszłam głos Marty:
- No właź do tej sauny!!!!! Pośpisz sobie w nocy w pokoju!!! - widocznie nie przejęła się zbytnio tym, że zemdlałam. Chciała tylko uciec przed Sebastianem. Ciekawe czemu...Otworzyłam drzwi. Poczułam na twarzy żar. Nie miałam ochoty tam wchodzić, ale usłyszałm charakterystyczne chrząknięcie Marty. Weszłyśmy do środka. Było pusto... Usiadłyśmy na drwenianych ławkach. Przez moment myślałam, że się uduszę, ale gdy tylko wzięłam pierwszy wdech, zrobiło się dziwnie chłodnej. Ale ulga....
- Dobra. O co chodzi z Sebą? I tym telefonem przed spotkaniem?
Przyjaciółka westchnęła, po czym powiedziała:
- Szykowałam się na spotkanie, kiedy jakiś bandyta w kominiarce wtargnął do mojego domu, przez okno. - zacięła się – I... I... I potem chciałam uciekać, ale on by szybki i mnie złapał... - Marta zaczęła płakać, jej łzy szybko wyparowywały w tym ukropie. - Zaczął mówić do mnie, ale nic nie rozumiałam.. Byłam w takim szoku... Gdy skończył gadać poprostu wyszedł. To dziwne w sumie... - łkała – Nic mi nie zrobił, ale to i tak było straszne. Spotkanie nie miałoby sensu.
- Oł... No to ci współczuję. Ale czemu nie otwierałaś, gdy dzwoniłam do drzwi?
- Bałam się, że to ten człowiek...
- Rodziców nie było?
- Gdyby byli to by to inaczej wyglądało, przecież wiesz.
Zamilkłam nie wiedziałam co powiedzieć. Marta przestała wreszcie płakać i wstała.
- Hej! Czekaj! - coś mi się przypomniało – A co z tym ma wspólnego Seba?
- Eee.. Pokłóciłam sie z nim i nie chiałam z nim gadac.
- Aha..- ok, nie wydaje mi się to prawdą, ale niech będzie.
Po tych słowach Marta natychmiast wyszła. Nawet jej nie zatrzymałam. Ten dziwny chłopak od Marty i dziwny chłopak ode mnie i Adriana... Mam wrażenie jak by była to jedna osoba... Ale. Nie wiem co o tym myśleć. Póki co trzeba się zbierać i poszukać kumpeli.
Poszłam do miejsca, gdzie
zostawiłysmy klapki i ręczniki, by otrzeć się z saunowego potu.
Okazało się, że Marty już nie było, bo jej rzeczy zniknęły.
Westchnęłam. Nie miałam już co robić na basenie. Gdy tylko
odwróciłam się wpadłam na kogoś. Zmieszana wymruczałam tylko:
- Yyy... Przepraszam.
- Nic nie szkodzi. - to był chłopak
Wtedy spojrzałam na niego. Przystojniak... Miał może 17 lat. Prawie w moim wieku. Był bardzo wysportowany. Zdradzał to jego tors, na którym błyszczały kropelki wody. Domyślałam się, że w tym momęcie wyglądam jak wariatka, wpatrując sie w niego, ale trudno. Chciałam tak patrzeć godzinami....
- Hm? Co o tym sądzisz?
O nie!!! On coś do mnie gadał? Co teraz zrobie??? Oczy otworzyły mi się z przerażenia.
- Yyyy... Tak. Jak masz na imię? – szybko skierowałam rozmowę na inny tor.
- Eryk. A ty? Zdaje mi się, że... Ech...- jęknął – Nieważne...
- Wiktoria. Wiesz co spieszę sie... Spotkamy się jeszcze na basenie jutro o tej porze. Pa! - ruszyłam do wyjścia. Nawet nie słyszałam czy odpowiedział."Spotkamy się na basenie" – żal. Jakbym nie mogła dać mu numeru mojego pokoju. Jestem głupia!! Grrr..... Gdy doszłam do szafki usiadłam na chwilę. Tyle się dzisiaj wydarzyło... Podniosłam głowę z westchnieniem i nagle... Mój wzrok zatrzymał się na zegarze. Była 17.25! Jak póżno!!! Pośpiesznie owinęłam się ręcznikiem i wyjęłam kartę z szafki. Przeszłam przez barierkę i i biegiem rzuciłam się na schody. Gdy doszłam do wind, akurat wyrobiłam się na jedną z nich. Wcisnęłam "7", po czym stanęłam w rogu i oparłam się o ścianę. Byłam nieźle wkurzona na Martę i dopiero teraz to odczuwałam. Jak mogła wyjść z basenu nie mówiąc nawet gdzie idzie! Z chęcią bym jej wygarnęła! Zniecierpliwiona spojrzałąm na wskaźnik piętra. Wskazywało moje. Przecisnęłam się przez ludzi i zaczęłam biec. Momentalnie zjawiłam się w pokoju.
- Hej! Jestem! - krzyknęłam.
- Hej.... - Mruknął jakiś głos z balkonu.
- Eee... Ola?
- No. A niby kto? - dziewczyna weszła do pokoju. - DUCHY?
- Ychym.. Marta w łazience?
- Nie. Była w pokoju, ale bardzo szybko wyszła. Nie widziałam co robiła bo siedziałam na balkonie.
- Ok.. To trochę dziwne. - po tych słowach weszłam do łazienki i szybko się umyłam. Głowę umyłam najszybciej jak to było możliwe. Następnie ubrałam się w krótka, jeansową spódniczkę, pomarańczową bluzke i japonki w wielobarwne paski. Rzuciłam okiem na zegarek. Było 10 po szóstej. Miałam dużo czasu na samo-wysuszenie włosów. Rzuciłam sie na łóżko. Chciałam ten cały dzień poukładać w głowie, ale nic z tego... Spojrzałam w strone stolika nocnego i zobaczyłam karteczkę złożona na pół. Była zaadresowana do mnie. Z zaciekawieniem otworzyłam ją. Treść była krótka, pisana ręcznie:
Witaj!
Jeśli chcesz pogadać lub o coś zapytać spotkajmy się w kawiarni na dole o 21.00.
- Yyy... Przepraszam.
- Nic nie szkodzi. - to był chłopak
Wtedy spojrzałam na niego. Przystojniak... Miał może 17 lat. Prawie w moim wieku. Był bardzo wysportowany. Zdradzał to jego tors, na którym błyszczały kropelki wody. Domyślałam się, że w tym momęcie wyglądam jak wariatka, wpatrując sie w niego, ale trudno. Chciałam tak patrzeć godzinami....
- Hm? Co o tym sądzisz?
O nie!!! On coś do mnie gadał? Co teraz zrobie??? Oczy otworzyły mi się z przerażenia.
- Yyyy... Tak. Jak masz na imię? – szybko skierowałam rozmowę na inny tor.
- Eryk. A ty? Zdaje mi się, że... Ech...- jęknął – Nieważne...
- Wiktoria. Wiesz co spieszę sie... Spotkamy się jeszcze na basenie jutro o tej porze. Pa! - ruszyłam do wyjścia. Nawet nie słyszałam czy odpowiedział."Spotkamy się na basenie" – żal. Jakbym nie mogła dać mu numeru mojego pokoju. Jestem głupia!! Grrr..... Gdy doszłam do szafki usiadłam na chwilę. Tyle się dzisiaj wydarzyło... Podniosłam głowę z westchnieniem i nagle... Mój wzrok zatrzymał się na zegarze. Była 17.25! Jak póżno!!! Pośpiesznie owinęłam się ręcznikiem i wyjęłam kartę z szafki. Przeszłam przez barierkę i i biegiem rzuciłam się na schody. Gdy doszłam do wind, akurat wyrobiłam się na jedną z nich. Wcisnęłam "7", po czym stanęłam w rogu i oparłam się o ścianę. Byłam nieźle wkurzona na Martę i dopiero teraz to odczuwałam. Jak mogła wyjść z basenu nie mówiąc nawet gdzie idzie! Z chęcią bym jej wygarnęła! Zniecierpliwiona spojrzałąm na wskaźnik piętra. Wskazywało moje. Przecisnęłam się przez ludzi i zaczęłam biec. Momentalnie zjawiłam się w pokoju.
- Hej! Jestem! - krzyknęłam.
- Hej.... - Mruknął jakiś głos z balkonu.
- Eee... Ola?
- No. A niby kto? - dziewczyna weszła do pokoju. - DUCHY?
- Ychym.. Marta w łazience?
- Nie. Była w pokoju, ale bardzo szybko wyszła. Nie widziałam co robiła bo siedziałam na balkonie.
- Ok.. To trochę dziwne. - po tych słowach weszłam do łazienki i szybko się umyłam. Głowę umyłam najszybciej jak to było możliwe. Następnie ubrałam się w krótka, jeansową spódniczkę, pomarańczową bluzke i japonki w wielobarwne paski. Rzuciłam okiem na zegarek. Było 10 po szóstej. Miałam dużo czasu na samo-wysuszenie włosów. Rzuciłam sie na łóżko. Chciałam ten cały dzień poukładać w głowie, ale nic z tego... Spojrzałam w strone stolika nocnego i zobaczyłam karteczkę złożona na pół. Była zaadresowana do mnie. Z zaciekawieniem otworzyłam ją. Treść była krótka, pisana ręcznie:
Witaj!
Jeśli chcesz pogadać lub o coś zapytać spotkajmy się w kawiarni na dole o 21.00.
Jeśli się spóźnisz, choć minutę,
nie zobaczymy się już więcej.
Mam nadzieję, że sie zjawisz.
Dozobaczenia
(tak sądzę)
Mam nadzieję, że sie zjawisz.
Dozobaczenia
(tak sądzę)
Nie wiem kto to. Nie podpisał się. W
pierwszej chwili myślałam, że to jakieś żarty, ale... miałam
poczucie, że to coś ważnego. Wpadłam na pomysł, kto mogł to
napisać, tylko skąd wiedział gdzie mieszkam? To Eryk. Bardzo
chciałam się z nim spotkać.
- Olka? Byłaś cały czas w pokoju?
- No tak. Wyskoczyłam tylko na chwilę do Zuzki.
- Czekaj. Zuzki? Ale jak to? - zdziwiłam sie ponieważ Zuzia powinna być w domu.
- No tak Zuzka. TO MOJA SIOSTRA!
- Ja wiem! Ale czy ona nie powinna być w domu?
- Nie?!
- To skąd masz ten filkim od taty? - wszysko mi się pomieszało...
- Eeee... Że co?
- Moment. Powiedz mi powoli, co robiłyśmy po wejściu do pokoju?
- Olka? Byłaś cały czas w pokoju?
- No tak. Wyskoczyłam tylko na chwilę do Zuzki.
- Czekaj. Zuzki? Ale jak to? - zdziwiłam sie ponieważ Zuzia powinna być w domu.
- No tak Zuzka. TO MOJA SIOSTRA!
- Ja wiem! Ale czy ona nie powinna być w domu?
- Nie?!
- To skąd masz ten filkim od taty? - wszysko mi się pomieszało...
- Eeee... Że co?
- Moment. Powiedz mi powoli, co robiłyśmy po wejściu do pokoju?
- Ech... A więc. Najpier
rozpakowałyśmy się, a ty założyłaś kostium. Potem ubrałaś
jakieś ciuchy i poszłaś do Dominiki. A my z Martą wydurniałyśmy
się. Po chwili wróciłaś . Razem poszłyście na basen, a ja
zostałam.
- Stój. A po moim powrocie, może... Yyyy... Płakałaś?
- Nie! Poprostu powiedziałaś "Chodźcie na basen.", a ja na to: "Nie chce mi się" i tyle. Czasami naprawde ci nie rozumiem...
- Ahaaa... - ja siebie też powoli zaczynam nie rozumieć...
- Chodźmy już. Za 5 siódma.
- Ok.
Po tych słowach szybko wyszłysmy biorąc karty.
- Stój. A po moim powrocie, może... Yyyy... Płakałaś?
- Nie! Poprostu powiedziałaś "Chodźcie na basen.", a ja na to: "Nie chce mi się" i tyle. Czasami naprawde ci nie rozumiem...
- Ahaaa... - ja siebie też powoli zaczynam nie rozumieć...
- Chodźmy już. Za 5 siódma.
- Ok.
Po tych słowach szybko wyszłysmy biorąc karty.
świetny rozdziałek :) chcę już wiedzieć co dalej i czemu Wiktorii tak wszystko się miesza i w ogóle czemu przeżywa rzeczy które CHYBA nie miały miejsca ? :D
OdpowiedzUsuń